Od miniatury do giganta

czyli wielkanocne malowanie jajek

pisanki w skrzynce z kwiatami

Czas jakiś temu wczesnym popołudniem, zadzwoniła do mnie Lusia – osoba wielce energiczna, mówiąca z prędkością, jakiej nie powstydziłaby się nawet Hanka Bielicka.
– Nie chcę narzekać, ale mam dziś kompletnego doła. Wyobraź sobie kochana, że wpadłam rano na targ staroci i znalazłam przepiękną zawieszkę na łańcuszek w kształcie jajka. Maleńkie emaliowane cudeńko wymalowane w różyczki, z drobniutkimi złoceniami. Zakochałam się w nim bez pamięci. Musiało być moje! No to targować się zaczęłam i zmęczywszy sprzedającego nabyłam jajeczko za połowę ceny. Wracając do domu widziałam w wyobraźni, jak pięknie prezentować się będzie to cudo na moim dekolcie, wśród koronek bieluchnej bluzeczki i co? I nic z tego! Kompletna katastrofa kochanieńka, ja nie wiem, jak to przeżyję! Moja nowa miłość wypadła mi z ręki i jedna strona zawieszki obtłukła się kompletnie. Emalia odpadła! Różyczki szlag trafił. Nawet nie wiem, gdzie odleciał emaliowy kawałek. Pewnie rozbił się w drobny mak. No to pomyślałam sobie, że w tobie jedyna nadzieja. Ty masz takie zdolne łapki. Ratuj kochana, bo mi Święta całe szlag razem z tą emalią trafi. Już widzę tę grobową atmosferę, męża po kątach chodzącego, bym wyżyć się na nim nie mogła, dzieci w pokojach, by przy stole za krzywo postawiony talerz nie oberwały… No raaaatuj!
Czy po wysłuchaniu takich słów, mogłam zrobić cokolwiek innego, niż ratować Lusię, jej męża, dzieci i święta, co to szlag miał je trafić, bo jajo emaliowe obiło się, a różyczki ze złoceniami rozsypały w drobny mak? Nie. Nie mogłam. Ale też zupełnie nie miałam pojęcia, jak zabrać się do tego ratowania.
Zawieszka była maleńka, z nierówną po odłupaniu emalii powierzchnią, więc zaczęłam do zeszlifowania reszty powłoki. Następnie maleńkim pędzelkiem naniosłam primer i farbę dobraną kolorystycznie do drugiej strony zawieszki. A później… Później długo zastanawiałam się, czym mam namalować te nieszczęsne różyczki ze złoceniami. W końcu namalowałam je za pomocą cienko zakończonych wykałaczek. A później było jak zawsze – lakierowanie, szlifowanie i znów lakierowanie.
Jest to najmniejsze jajko, jakie do tej pory udało mi się zmalować. Dla zobrazowania Wam, z jakim maleństwem miałam do czynienia, położyłam zawieszkę w pudełku po zapałkach o standardowych wymiarach 53x35x16mm.

zawieszka w kształcie jajka z różami

Uporawszy się z ratowaniem świąt Lusi, już tak właściwie z rozpędu (bo farby, lakiery i pędzle wciąż malowniczo przewalały się po pracowni) postanowiłam ozdobić kilka większych wymiarowo jaj. Jako pierwsze zmalowałam jajka plastikowe, zdobione za pomocą farb reliefowych,

jajka pisanki wielkanocne

do których przygotowałam skrzyneczkę czekającą na swoje przysłowiowe pięć minut od niemal trzech lat.

skrzynka z różami

Później zabrałam się za duże styropianowe jajko, na którym postanowiłam namalować własny wzór. Wymyśliłam… Zająca wśród kwiecia, którego pieczołowicie wymalowałam za pomocą pędzli precyzyjnych numer jeden i dwa.

dekoracja na wielkanoc

Dziś w pudełku z przydasiami znalazłam jeszcze cztery takie jajka. I choć nie zdążę pomalować ich przed Świętami, to z pewnością odmaluję je w stylu jajka z zającem.

dekoracja na wielkanoc

Na zakończenie dzisiejszego postu, składam Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych. Niech przyniosą Wam radość i otuchę, by w sercach Waszych zagościła nadzieja w towarzystwie najlepszych emocji. Niech te Święta będą radosne, rodzinne, pozbawione codziennych trosk, a cukrowy baranek ze święconki niech osłodzi Wam kolejne dni obecnego roku. Wesołego Alleluja! :)

12 komentarzy do “Od miniatury do giganta

  1. Anioły Anielki

    Kasieńko miła same piękności u Ciebie :) Oj, ja całkiem zaniedbałam swoje ulubione prace świąteczne. Wprawdzie zainspirowałam moją córcię do konkursowego jajka, jednak sama nie mam dosłownie kiedy coś tam zrobić. Może teraz? Jednak przygotowania przedświąteczne również sporo czasu zajmują, więc chyba sobie odpuszczę, jedynie chcę spróbować pisanek z wosku, w rzeczywistości wyglądają piękniej niż na zdjęciach. Twoje prace śliczne i inspirujące.
    Co do poczty i moich doświadczeń z przesyłkami, to zupełnie się zawiodłam :(
    Kochana, już teraz piszę Tobie „Świąteczne Życzenia”, gdyż nie wiem jak to z blogowym czasem będzie – więc:
    Kasieńko miła, niech te Święta Wielkanocne, będą pełne radości, które Zmartwychwstanie Chrystusai piękno wiosennej pogody przynosi :)
    Uściski.pa
    D.B.

    Odpowiedz
  2. Maria Wicher

    droga Palmette – zawsze byłaś dla mnie zagadkową kobitką -super post taki jak każdy jest unikalny – piękne wyrażenie słów w tym twym poście jak w każdym innym i baaardzo rzadko – dziś dziękuję ci bardzo że ponownie mogłam poczytać i być u ciebie ale zarazem zapraszam do mego nowego bloga w którym zapanuje nie wielki chaotyzm lecz będzie biegł swoim torem w swoich klimatach – serdeczności ślę i buziaki wielkie – Mariii z artzakatekamariii, blogspot .com//// ten – blog stary będzie istniał kochana ale tak jak istnieje – drugi jest calkowicie w moich klimatach- papapap świąteczne życzenia radości i spokoju zarazem ci tu pisze

    Odpowiedz
  3. Avrea

    Witaj
    Śliczne jajusia zmalowałaś i dobra z Ciebie duszyczka pomogłaś w biedzie przyjaciółce , a podziwiam bo to maleństwo wymagało zdolnosci i na pewno cierpliwosci

    Wesołego Alleluja !

    Odpowiedz
  4. Aga

    Życzę Ci pogodnych Świąt Wielkanocnych – spokojnych, radosnych, spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół :)

    Odpowiedz
  5. Małgorzata C.

    Serdecznie dziękuje za życzenia:) Tobie również życzę zdrowych i radosnych świąt w gronie najbliższych oraz mokrego poniedziałku:) Cudne jajeczka przygotowałaś na te święta, a największe wrażenie zrobiła na mnie miniaturka i jajka strusie:) Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz
  6. Mira

    Kasiu, Kasieńko, specjalistko od jaj mikroskopijnych, standardowych i ogromnych. We wszystkich technikach i na wszelkich rozmiarach ta sama precyzja, piękna kompozycja, kolorystyka i wdzięk rękodzieła tworzonego z pasją i talentem. Nie wiem jak Ty to robisz, ja zgasłam przed świętami jak świeczka… gdzie tam świeczka, zgasłam jak ogarek zdmuchnięty przez przeciąg. Minęłam te święta jakoś w pospiechu, jakby ich nie było :(((. Nic to, jednak, dziś ciesze się sobotą, słońcem, bratkami, które wczoraj kupiłam i które za chwile mam zamiar porozstawiać po parapetach. Będzie dobrze, czego i Tobie życzę. Buziaki!

    Odpowiedz
  7. Grażyna

    Kasiu pięknie odrestaurowałaś ten drobiazg ja nie wiem czy podjęłabym się takiego zadania, bo nie gabaryty świadczą o wielkości zwłaszcza jesli ktoś tak bardzo polubił jakąś ozdobę. Super precyzyjna praca świetnie wykonana.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *