Fotele z odzysku

czyli renowacja mebli z czasów PRLu

metamorfoza foteli

Znajomi obdarowali mnie trzema fotelami wyprodukowanymi w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Meble były w całkiem niezłym stanie, choć jednemu z nich brakowało poduch, a ze wszystkich drewnianych elementów lakier schodził płatami.
Mimo to oceniam, że nakład pracy będzie w akceptowalnym wymiarze, a wyremontowane fotele przydadzą się jako dodatkowe siedzenia. Po rozebraniu siedzisk na czynniki pierwsze, dokładnie oszlifowałam i wygładziłam drewniane ramy za pomocą papierów ściernych. Po pozbyciu się resztek lakieru okazało się, że są one zrobione z dębiny w kolorze, który postanowiłam zachować. Jako środek zabezpieczający wybrałam bezbarwny impregnat powłokotwórczy, ponieważ w odróżnieniu od lakieru czy bejcy nie łuszczy się nawet po kilku latach ekspozycji na zmienne warunki atmosferyczne.
Po nałożeniu trzeciej warstwy impregnatu (każda warstwa musiała dobrze wyschnąć przed nałożeniem kolejnej) ponownie przeszlifowałam drewno, by nadać mu miłą dla dłoni gładź.
Oryginalną tapicerkę wraz z obiciem poduch oczyściłam z kurzu i poprawiłam napięcie taśm na siedziskach. Do trzeciego fotela dorobiłam poduszki zrobione z dwóch warstw gąbki tapicerskiej obszytej materiałem.
Następnie uszyłam pokrowce mocowane na rzepy. Uznałam, że łatwiej będzie utrzymać je w czystości – w odróżnieniu od tapicerowanych poduch, których choćby z racji gabarytów do pralki wsadzić nie mogę.
Ostatnim elementem prac renowatorskich było podklejenie spodu ram filcem. Dzięki temu prostemu zabiegowi drewno nie będzie rysowało się w czasie przesuwania mebli.

Fotele przed

renowacja mebli, przed i po

i po renowacji.

renowacja mebli, przed i po

W kolejce do remontu czekaja jeszcze krzesło wyprodukowane w tym samym czasie, co fotele. Rozebrałam je już na części i po przeszlifowaniu oraz odmalowaniu, mam zamiar wymienić tapicerkę. I tu mam do Was pytanie. Kupiłam zszywacz tapicerski w promocji (teraz wiem, że to była zła decyzja) i niestety jest bardzo nieporęczny – ciężko wbija się nim zszywki i ciężko jest utrzymać go w dłoniach. Czy możecie polecić mi jakiś sprawdzony model i podzielić się swoimi doświadczeniami w tym zakresie?

27 komentarzy do “Fotele z odzysku

  1. Mira

    Gdy czyta się Twój opis taka renowacja wydaje się łatwa jak nie przymierzając zrobienie kanapki z serem. A ja wiem, że tych kroków jest dużo i że włożyłaś mnóstwo pracy, by te fotele wyglądały tak, jak teraz wyglądają. Efekt jest super, domyślam się, że taki taras wyposażony własnymi rekami cieszy dużo bardziej.
    Pozdrawiam cieplutko.

    Odpowiedz
    1. Palmette Autor wpisu

      Masz rację Miro. Opis jest zdecydowanie krótszy od czasu, jaki poświęciłam na remont foteli. Najwięcej zeszło mi się z ręcznym szlifowaniem. Szycie pokrowców i przymocowywanie rzepów do siedzisk również zajęło sporo czasu. Ale było warto. Fotele są niesamowicie wygodne. Popołudniowe czytanie książek na tarasie nabrało innego wymiaru. :)

  2. Grażyna

    Nie mam takiego ustrojstwa w swoich niezmierzonych klamotach tylko z zazdrością obserwuję w telewizji jak zręcznie go używają. W dobrym sklepie pewnie ktoś Ci Kasiu podpowie, które są najlepsze. Mira ma rację na zdjęciu wygląda, że zrobiłaś pyk i już fotele gotowe.

    Odpowiedz
    1. Palmette Autor wpisu

      Dziękuję Grażynko. Panów ze sklepu na pewno wypytam, niemniej bardzo chętnie poznam opinię koleżanek pasjonatek. Przede wszystkim dlatego, że my jako płeć słaba nie mamy wielkich rąk i silnych ramion. :)

  3. Agnieszka

    Kochana, jak masz więcej rzeczy do wytapicerowania zainwestuj w zszywacz pneumatyczny, który podłącza się do sprężarki. Najtańsze są w marketach budowlanych od ok 100 zł. Chodzi leciutko, żadnego odrzutu, żadnej potrzeby mocnego dociskania itd. Jedyny minus – spężarka hałasuje ;)
    Te zwykłe, mechaniczne takery nie tylko sa nieporęczne, ale też bardzo szybko się psują i praca nimi to mordownia, bo żeby ładnie poszło trzeba porządnie docisnąć a wtedy czujesz w ręce cały impet wstrzeliwania zszywki.

    Odpowiedz
    1. Palmette Autor wpisu

      Dziękuję za poradę. W chwili obecnej nie zanosi się na więcej rzeczy to tapicerowania, ale z pewnością obejrzę narzędzie o którym napisałaś, bo kwestia użycia siły jest dość istotna. :)

  4. KamillaM

    Swietna przerobka krzesel, dziekuje za odwiedziny u mnie i mile slowa, ja rowniez z mila checia rozgoszcze sie u Ciebie na dluze, pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  5. Agaja

    Takie fotele są bardzo wygodne i to chyba ich największa zaleta :) Świetnie teraz wyglądają.
    Przez sporo lat po ślubie używaliśmy foteli z końcówki lat 60., ale zawsze brakowało mi w nich podparcia głowy :)
    Pozdrawiam i podziwiam :)

    Odpowiedz
  6. Agatek

    Hejka :)
    Świetnie Ci wyszło odnawianie. Mam pytanie, bo ja boję się rozkładać na atomy, że potem nawet jak skleję to będzie to sklejenie za słabe, jak Ty je potem sklejasz? Pytanie z ciekawości bo i tak się nie podejmę :)))
    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    1. Palmette Autor wpisu

      Meble, które udało mi się do tej pory odnowić, były montowane przede wszystkim za pomocą śrub. Kołki stanowiły tylko dodatek i jeśli były kiedyś klejone, to śladu po tym kleju nie zobaczyłam. Rozkręcanie starych mebli z pewnością należy robić uważnie. Śruby, podkładki i inne elementy mocujące najlepiej zebrać do jednego pojemniczka, żeby nic nie zginęło. Kołki trzeba wyjmować ostrożnie, bo może się okazać, że jakiś pęknie, jeśli zbyt mocno będzie się nim szarpać. Wtedy resztki starego kołka trzeba usunąć (co bywa problematyczne), a nowy kołek – o ile otwór nie ma standardowej średnicy – trzeba strugać do odpowiedniej grubości. W ostateczności „uparty” kołek można zostawić w jakimś elemencie, jeśli nie będzie on przeszkadzał w odnawianiu. Jeśli chodzi o klej, to najlepsze są kleje stolarskie do mebli… Ale szczerze mówiąc nie odnawiałam jeszcze starego mebla, który montowany byłby jedynie przy użyciu kleju i kołków. Z takim rozwiązaniem spotkałam się tylko przy okazji zdobienia małego stołeczka kupionego w jednym ze sklepów sieciowych.

  7. koko1971

    Mam zszywacz o nazwie ,,Debra” ręczny nie elektryczny , świetnie się spisuje i kupiłam go chyba w castoramie.
    Wybieram zawsze sprzęty średniej klasy , nie jestem zawodowcem ,więc nie potrzebuję profesjonalnych drogich urządzeń,ale muszą spełniać swoją rolę :)
    Odnawianie starych przedmiotów sprawia wielką satysfakcję no i cieszą oko przez następne lata :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  8. Pawanna

    Widze, czytam, ogladam i…usmiecham sie:) Jesteśmy bardzo podobne do siebie. Mamy podobne twórcze zainteresowania :)
    JA na ganku mam podobne fotele, także przeze mnie odnowione. Już nie używam zszywaczy tapicerskich. Kupuje specjalne gwożdziki i delikatnie wbijam. Zszywki po roku puściły, musiałam je wyjmować i zastąpiłam gwoździkami. Może nie we wszystkich odnawianych meblach to się sprawdza, ale ja tak wolę. Serdecznie pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Palmette Autor wpisu

      Bardzo mi miło Pawanno :) Lubię takie podobieństwa. Zszywki na razie trzymają, ale pomysł z gwoździkami zapamiętam. Może kiedyś się przyda. Dziękuję :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *