Powiastka o początkach ogrodu

Choć za oknem rozciąga się jesienny krajobraz, myślami jestem przy ciepłych miesiącach. Dzieje się tak za sprawą zdjęć ogrodu, które przygotowywałam dziś do publikacji, zastanawiając się przy okazji, jak zacząć tę powiastkę.

ogród

Nasz ogród zaistniał właściwie przez przypadek. Któregoś dnia zamieszkaliśmy w domu z kawałkiem udeptanego w czasie budowy placu, na którym nie rosło nic poza małym klonem pospolitym. Dziś klon wygląda bardzo okazale i jest moim ulubionym drzewem. Zachwycam się jego liśćmi od wczesnej wiosny, do późnej jesieni. Czasami robię z nich suche bukiety zwijając pożółkłe liście na kształt kwiatów róży.

klon pospolity

Początki zakładania ogrodu nie były łatwe. Szybko okazało się, że pod cienką warstwą ziemi kryje się kilka metrów twardej jak głaz gliny. Sporo pracy pochłonęło przygotowanie gruntu pod trawnik i planowane do posadzenia krzewy iglaste.

kosodrzewina

Przez pierwsze dwa lata podejmowałam próby sadzenia jedno- lub dwurocznych kwiatów, własnoręcznie wysiewanych bądź kupionych w postaci sadzonek. Jednak większość z nich albo szybko usychała, albo wyradzała się tworząc trudne do opanowania chaszcze i gąszcze maści wszelakich. W końcu (najpierw zniechęcona, a później mocno zmotywowana, bo mi te zielska na ambicję weszły ;) ) postanowiłam wykorzystać zimowy czas na czytanie tekstów publikowanych na ogrodowych forach. Zajrzałam tu, zajrzałam tam i po kilku tygodniach miałam już gotowy wstępny plan ogrodu.

projekt ogrodu

Z uwagi na rodzaj ziemi oraz ograniczony z powodu pracy zawodowej czas, postawiłam na kwitnące krzewy oraz wieloletnie byliny. Przy okazji planowania wzięłam także pod uwagę lekki spadek terenu i umiejscowienie geograficzne działki, bo dostęp do wody i słońca to ważna sprawa. Ktoś z Was posiadający większe niż ja doświadczenie ogrodnicze pomyśli teraz, że piszę o strasznie podstawowych rzeczach. Owszem, w istocie, ale dla mnie poznanie tych fundamentalnych zasad było jak odkrycie Ameryki. ;)

hosty

Jako pierwsze z bylin w naszym ogrodzie pojawiły się funkie oraz juki ogrodowe. Obydwie rośliny mają niewielkie wymagania zarówno glebowe, jak i pielęgnacyjne.

funkia

Funkie (zwane również hostami) są bylinami wieloletnimi. Występują w wielu odmianach różniących się kolorem liści od żółci poprzez zieleń aż do błękitu. W lipcu pojawiają się kwiaty obsadzone na wystających ponad liście łodygach.

funkie

hosta

Byliny są mrozoodporne. Ładnie wyglądają posadzone w grupie – nawet jesienią, gdy zaczynają przebarwiać się na żółto. Uschnięte liście warto przejrzeć przy okazji jesiennych opadów. Jeśli jest dużo wilgoci warto je obciąć, by nie zagnieździła się pod nimi pleśń. Jeśli nie, to można je zostawić na zimę. Utworzą wtedy naturalną ochronę przed mrozem dla korzeniowych bulw.

hosta

W miejscach suchych rosną słabiej, choć w takiej ziemi, jaką mamy w ogrodzie, radzą sobie nawet tam. Posadzone w zacienionych miejscach mają okazalsze liście, a w jaśniejszych więcej kwiatów, które po przekwitnięciu należy uciąć wraz z łodyżkami. Nie polecam jednak sadzenia ich w pełnym słońcu. Zbytnie gorąco pali liście i w rezultacie roślina może całkiem uschnąć.
Sadzenie nie wymaga jakiejś szczególnej uwagi, choć sadzonki o mniejszym systemie korzeniowym warto podlewać trochę częściej, niż starsze egzemplarze. Dobrym pomysłem jest ściółkowanie gleby pod funkiami korą ogrodową. Rośliny lubią też torf. Wiosną warto również zasilić funkie nawozem wieloskładnikowym. Nawożenie można powtarzać co jakiś czas do końca lipca.

juka ogrodowa

Juka ogrodowa (a właściwie jej karolińska odmiana) jest byliną zimozieloną o dość wysokiej mrozoodporności. Ma długie, ostro zakończone liście oraz piękne kiście białych kwiatów wyrastających na wysokich łodygach. Kwiaty pojawiają się na przełomie lipca i sierpnia. U starszych egzemplarzy łodygi mogą osiągać wysokość nawet dwóch metrów. Juki lubią słoneczne, ciepłe stanowiska i gleby o alkalicznym odczynie, dlatego wiosną warto zastosować nawóz wieloskładnikowy zawierający wapno. Ich pielęgnacja ogranicza się do usuwania przekwitłych kwiatostanów (wraz z całą łodygą) oraz uschniętych od spodu liści. Niestety kwiaty są lubiane przez mszyce, więc co roku młode pąki opryskuję tym samym preparatem, który stosuję do róż. W suche lato warto również pamiętać o umiarkowanym podlewaniu.
Po usunięciu łodygi kwiatowej może się zdarzyć, że część liści uschnie. Nie będzie to jednak objaw żadnej choroby. Po prostu starsze odnogi tej rośliny z czasem usychają, by zrobić miejsce dla młodych odrostów. Dlatego nie warto zwlekać z wycięciem uschniętych liści. Gołe miejsce szybko zapełni się nowymi przyrostami.

juka karolińska

Czytaj dalej

Czy jesteście przygotowani

Od ostatniej publikacji minęło siedem miesięcy. Po sześciu latach blogowania zrobiłam sobie długie wakacje z internetową ciszą w tle. W tle, bo choć w mojej blogowej przestrzeni nic się nie działo, to działo się całkiem sporo w tej realnej, rzeczywistej.
Jakiś czas temu przeczytałam, że długie znikanie z takiego miejsca ja to, może równać się z blogowym samobójstwem. Autor wspomnianego tekstu dowodził, że już po kwartalnej ciszy należałoby pomyśleć o zamknięciu bloga na przysłowiowe cztery spusty. Przyznam, że nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem. Dlaczego? Bo niejednokrotnie czytałam na Waszych blogach o potrzebie oddechu od publikowania, o permanentnym braku czasu i frustracji spowodowanej uciekającymi dniami i niezrealizowanymi twórczymi planami. Nagle jakiś blog zamierał, by po jakimś czasie znów zapełnić się ciekawymi tekstami, pięknymi zdjęciami i miłymi ludźmi, którzy przyszli nacieszyć oczy nowościami. Mam nadzieję, że także to miejsce nie zostało zapomniane tak całkiem i nieodwracalnie. A jeśli czytacie te słowa to znaczy, że moja nadzieja nie jest pozbawiona sensu.

moj ogrod

Minione siedem miesięcy upłynęły przede wszystkim pod znakiem wielkiej reorganizacji ogrodu. Po piętnastu latach nasz zielony zakątek wymagał kilku znaczących zmian i dostosowania do możliwości czasowych, niezbyt dużej wiedzy ogrodowej (zdobywanej w tzw. boju) i sprawności, którą przekornie zwę „sprawnością inaczej”. ;)

sojka

Gdy myślę o naszym ogrodzie, do głowy przychodzą takie słowa jak: wieczny eksperyment, szkoła przetrwania dla roślin i stosowanie specjalistycznych porad na wspak.

nasz ogrod

Z drugiej strony myślę też o niesamowitej palecie barw, fantastycznej kombinacji zapachów oraz zakątku, w którym żyje tyle fascynujących żywych stworzeń i w którym tak dobrze się odpoczywa.

piekny ogrod

Czy jesteście przygotowani na powiastkę pt. „Palmette w ogrodzie”? ;)

Czytaj dalej

Wielkanocny komplet black&white

Choć w swojej twórczości lubię bawić się kolorami, raz na jakiś czas zdarzy mi się stworzyć coś barwnie minimalistycznego. Najczęściej powodem powstrzymania się od użycia większej ilości kolorów jest chęć dostosowania się do upodobań osoby, dla której dany przedmiot bądź przedmioty powstają. Tak było także w przypadku poniższego kompletu black&white.

ozdoby wielkanocne

Komplet składa się z czterech jajek przeznaczonych do przystrojenia kwiatowych kompozycji oraz drewnianych świeczników i jajka na nóżce, które ozdobią świąteczny stół.

Czytaj dalej

Wiosenna miniaturka w zawieszce

W minionym roku, ratując święta Alusi, odnowiłam obtłuczoną emaliową zawieszkę, na której miniaturowej powierzchni namalowałam równie miniaturowe różyczki.

recznie malowana zawieszka

Zachęcona uzyskanym efektem, zajęłam się ratowaniem od zapomnienia innej zawieszki, która mimo pięknej oprawy straszyła brzydotą osadzonego w niej kamienia. Po kilku podejściach do tematu i stworzeniu różnych szkiców z pasującymi do srebrnych listków wzorami, szaro-burą powierzchnię oczka ozdobiłam motywem magnolii.

recznie zdobiona zawieszka

Wisior z wiosennym obrazem o średnicy osiemnastu milimetrów wspaniale prezentuje się na tle wszelkich szarości, beżów i nieśmiertelnej czerni.

Czytaj dalej

Obraz bzami malowany

Na początku urządzania pracowni (która powoli zbliża się do wymarzonego wyglądu) poprosiłam Małżowinka o umocowanie w ścianach kilku haków do powieszenia obrazów mojego autorstwa. Gdy uporaliśmy się z ustawieniem mebli, umieściłam na nich puste podobrazia. Swoją bielą miały mnie dopingować do malowania. Trochę to trwało, ale wczoraj skończyłam zagospodarowywać przestrzeń pierwszego z nich. Namalowałam mu szatę z bzów – jednych z moich ulubionych, wiosennych kwiatów.

malarstwo obraz akrylowy

Czytaj dalej